Aktualna sytuacja, czyli co dalej z cenami prądu?

Ostatnie kilka miesięcy to według mnie niesamowity czas na rynku energii elektrycznej.

Ceny energii w listopadzie i grudniu 2018 osiągnęły pewne apogeum.

W okresie od lipca do października 2018 roku, wszystkie firmy z tzw. wielkiej piątki, czyli Enea, Energa, PGE, Tauron i Innogy podniosły swoje ceny taryfowe średnio o 15%. W rezultacie cena energii np. w Innogy w taryfie C11 wzrosła z 425 zł/mwh do 497 zł/mwh.

W tym samym czasie padło kilkanaście firm sprzedażowych, a kilka wycofało się ze sprzedaży energii elektrycznej. Wśród tych największych, które zakończyły swoją działalność warto wymienić np. Energię Dla Firm, Energetyczne Centrum, Corrente czy Andrychów (o czym pisałem tu). Firmy, które pozostały na rynku podniosły ceny swoim klientom średnio od 10% do nawet 40% jak np. Pulsar. W wyniku ogromnych podwyżek ale też w związku z brakiem jednoznacznych informacji ze strony sprzedawców wiele firm poniosła straty finansowe trafiając na tzw. rezerwę, w której to np. w Innogy listopadowa stawka wynosiła ok. 750 zł/mwh, a na obszarze Energa nawet 1500 zł/mwh

W grudniu 2018 r., w sejmie rozgorzała debata na temat stanu rynku energii elektrycznej w Polsce. Na drodze ustawy ceny energii miały zostać zamrożone a spółki miały dostać rekompensaty za poniesione straty. Ustawa oczywiście pisana była niechlujnie, na szybko i w zasadzie cała branża nie miała wiedzy na temat jej ostatecznego rysu i tym samym jej skutków.

W wyniku wielkiej niewiadomej, niespodziewanie na początku stycznia praktycznie wszystkie firmy, także te największe, takie jak np. Energa czy PGE, wstrzymały sprzedaż energii dla nowych klientów. Ci, którzy chcieli podłączyć prąd do nowych lokali i rozpocząć prowadzenie działalności byli odprawiani z kwitkiem.

Jedynymi firmami, które rozpoczęły sprzedaż w styczniu były Konerg i HEG. Co ciekawe, w tamtym okresie, ze względu na większą podaż w stosunku do popytu ceny energii na giełdzie w kontraktach długoterminowych były bardzo niskie. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać firmy sprzedające fotowoltaikę. Większość „doradców” nie miała o oferowanym produkcie większego pojęcia, liczyła się tylko sprzedaż. Osobiście zajmuję się tym tematem (fotowltaika) od ponad roku, wciąż się szkolę, uzupełniam wiedzę i doskonalę swoją pracę w tym obszarze.

Od lutego ceny energii systematycznie rosną- stopniowo, po kilka złotych tygodniowo.

Do dnia dzisiejszego nie została podpisana finalna regulacja/rozporządzenie do ustawy, która regulowałaby kwestie rozliczeń za energię, wysokość rekompensat oraz obniżek dla klientów końcowych. Tak więc można przewidzieć, iż projekt ustawy przynajmniej w części trafi do kosza. Oznaczać to będzie wielomilionowe straty dla firm energetycznych, które dostosowały stawki taryfowe do wymogów ustawy, obniżając je do poziomu sprzed podwyżek. W konsekwencji ceny po raz kolejny poszybują wysoko w górę, co dla wielu biznesów będzie wręcz zabójcze. Szczególnie szybko odczują to klienci, którzy podpisali terminowe umowy kompleksowe bez gwarancji ceny np. w Inngoy w taryfach C21. Ot, taki prezent dla stałych klientów!

Czas na małe podsumowanie.

Otóż, rzad zakładał 4 mld zł rekompensat dla firm energetycznych. Rynek zweryfikował, iż to będzie 3-4 razy tyle.

Brak rozporządzenia jasno mówi, iż raczej do wyborów jesiennych go nie będzie, co za tym idzie ustawa trafi do kosza w całości lub tylko dla biznesu. Dla mnie to gra pozorów.

Firmy energetyczne tracą potężne pieniądze na „obniżce” cen taryfowych zgodnie z ustawą. Jeżeli rekompensat nie będzie to najprawdopodobniej skarb państwa zostanie pozwany. Oczywiście będzie się to ciągnęło długo i spółki obrotu wygrają to, ale najpierw będą chciały sobie odbić straty i zrobią to na klientach. Tych którzy są na taryfie rzecz jasna. Pozostaje mieć tylko nadzieję, iż gdy przyjdą podwyżki to pozostaną one na poziomie tych z zeszłego roku, ale to wg mnie pobożne życzenie.

Co zatem robić?

Przede wszystkim już teraz należy pomyśleć o umowie na dalszy okres sprzedaży energii elektrycznej. Najlepiej na jak najdłuższy okres czasu, z gwarancją ceny*. Jest to najlepsza inwestycja, ponieważ ceny na pewno będą rosły. Podpisując umowę na dłuższy okres, zamrażamy sobie cenę. na początku 2018 roku uczulałem klientów, iż ceny idą do góry i mogą się boleśnie przeliczyć pod koniec roku. Niestety, większość wolała poczekać do września na obniżki bo zawsze były. Pojawił się problem, bo były podwyżki. w tym roku będzie taka sama sytuacja.

W przypadku energii dla domu warto pomyśleć o panelach fotowoltaicznych. Obecnie jest bardzo duży popyt na takie instalacje, a więc tu również obserwowany jest systematyczny, wzrost cen. Należy być przy tym świadomym, iż ceny energii w taryfach domowych są obecnie głęboko poniżej faktycznych kosztów, a więc one także z pewnością poszybują wysoko w górę. Warto się zatem zabezpieczyć inwestując w instalacje fotowoltaiczne. Dotyczy to zwłaszcza właścicieli domów, którzy mogą to zrobić dopóki ceny fotowoltaiki są jeszcze na optymalnym poziomie. Gdy ceny energii wzrosną, wzrosną też ceny fotowoltaiki bo zwyczajnie zwiększy się na nią popyt. 

W tym roku możemy sobie do 63 000 zł odpisać od podatku:)

 Warto także zmienić sprzedawcę w domu, ale tylko z gwarancją ceny na cały okres trwania umowy oraz z umowa kompleksową, lumi, heg i kilka innych firm dają kompleksowe umowy. Tu jest poradnik.

Gwarancje ceny to temat na inny artykuł. Po zeszłorocznych upadkach i zawirowaniach gwarancja ceny w rożnych firmach wygląda inaczej. Dokładnie go opisze z przykładami w osobnym artykule Na razie zbieram materiały w postaci dziwnych umów i zapisów u klientów. Jeżeli ktoś z Państwa ma ciekawy, mało mówiący lub szeroki zapis w umowie o zmianach cen to zapraszam do kontaktu. Chętnie się temu przyjrzę.

 

Należy pamiętać, iż upusty, rabaty w stosunku do cennika, który może się w każdej chwili zmienić, nie dają nam absolutnie żadnej gwarancji ceny!!!!

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *